A A A A
03.02.2012 10:00
Finał KIA AAO 2012 - "Po prostu rewelacja"


Jednym słowem – rewelacja!
Jak co roku o tej porze kilka słów o lecie. O słońcu. O upale. No i o tenisie, Bo gdyby nie tenis, nie byłoby tej opowiedzianej przez Annę Parzyńską relacji na gorąco prosto z Melbourne. Pani Ania, z bratem Bartoszem w parze, w zeszłym roku wygrała polskie eliminacje KIA Amateur Australian Open. Nagrodą dla zwycięzców – w towarzystwie rodziców – była właśnie podróż do Melbourne i udział w finale ogólnoswiatowym.

 

 

A na miejscu było tak:

 

Każdemu polecam wyjazd do Australii – lato w środku polskiej zimny jest bardzo miłą odmianą. Polecielismy 10 dni wcześniej i dzięki uprzejmości Agnieszki i Uli Radwańskiej mieliśmy wejściówki na cały obiekt Melbourne Park. Czyli Australian Open od podszewki. Obiekt przepiękny, ogromny, wspaniale urządzony, a organizacja turnieju znakomita! Skusiliśmy się na jednodniową wycieczkę wzdłuż Great Ocean Road. Nieziemskie widoki! Odwiedzieliśmy również akwarium i zoo w Melbourne, podziwialismy widok w 88. piętra Erica Tower.
Jednym słowem – rewelacja! Hotel robił wspaniałe wrażenie, bardzo miła i pomocna obsługa. Zawsze uśmiechnięci organizatorzy z firmy KIA dbali o nas na każdym kroku. Posiłki, transport, organizacja turnieju, wstęp na półfinały i finały – brak słów!


Jeśli chodzi o nasz występ, to trudno powiedzieć, które miejsce zajęliśmy, bo odpadliśmy w fazie grupowej. Ja przegrałam z Chinką i Nowozelandką, a pokonałam Belgijkę. Bartek uległ Francuzowi i Amerykaninowi, zwyciężył Chińczyka. W turnieju mikstowym w fazie grupowej wygraliśmy Peruwiańczykami i Chilijczykami, a Nowozelandczykom nie daliśmy rady. W turniej singlowym kobiet pierwsza była Holandia, a mężczyzn – Australia. Miksta wygrali nasi „znajomi” Nowozelandczycy.


Pierwszy dzień turnieju odbywał się na kortach Kooyong. Pierwszy raz w życiu graliśmy na trawie i muszę przyznać, że nie jest to nasza ulubiona nawierzchnia - jest śliska, nierówna i bardzo szybka. Ale bawiliśmy się bardzo dobrze. Wszystko odbywało się w przyjaznej atmosferze i 35-stopniowym upale!


To tyle w największym skrócie, bo o tym wyjeździe mogłabym opowiadać godzinami. Z pewnością warto spróbować szczęścia w eliminacjach, bo nagroda jest warta każdego wyrzeczenia!

 

Nie taki nowy
Z jednej strony rok 2012 nie jest już rokiem „pierwszej świeżosci”, z drugiej jednak data jego ważności pozostaje jeszcze bardzo odległa, więc wybór ostatniej soboty stycznia na rozegranie Noworocznego Turnieju Deblowego można uzasadnić bez większych problemów.
Turniej miał być deblowy, a był w grach podwójnych we wszelkich możliwych wariantach. Wśród 16 par było bowiem jedenaście męskich, trzy kobiece i dwie mieszane. Okazało się, że na etapie eliminacji grupowych najskuteczniejsze były miksty. Wprawdzie oba przegrały po jednym meczu, ale też oba, czyli bez strat, awansowały do ćwierćfinałów.


Później tak dobrze już im się nie wiodło, choć – teoretycznie – była szansa na spotkanie w półfinale i ustalenie, który mikst lepszy. Karolina Rejniak i Cezary Goławski przegrali jednak z Maciejem Brasiem i Michałem Zagórskim, a Anna i Artur Klepuszewscy ulegli Markowi Bauciowi i Pawłowi Celaremu. W tej fazie zawodów odpadła także najlepsza para kobieca. Katarzyna Karpińska i Anna Płaza nie dały rady Januszowi Bauciowi i Adamowi Dukowi.


Turniej wygrali Braś i Zagórski, którzy w finale pokonali Baucia i Duka.

 

Odwilż lokalna
Mróz, nie trzeba przypominać, chwycił i trzyma mocniej niż „imadło” do naciągania rakiet, ale w rankingu miejscowa odwilż. Tomasz Morawski, numer 65 w rankingu w kategorii open, w drodze do finału Top Residence Kurz Maso Corto wyeliminował dwóch wyraźnie wyżej notowanych rywali – 6:4, 3:6, 10-7 Dariusza Nowakowskiego (atp-18) i 6:1, 6:1 Roberta Werewskiego (atp-36). Pośliznął się dopiero na Michale Słoce (atp-16), przegrywając 4:6, 4:6.


W Piasecznie tym razem grano w dwóch kategoriach wiekowych, ale na razie znany jest tylko jeden zwycięzca. Paweł Gajewicz wygrał rywalizację +45 (6:4, 2:6, 10-6 w finale z Marcinem Iwaszkiewiczem), natomiast panowie po „60” jeszcze nie zdążyli wyłonić mistrza. O tytuł zmierzą się Wiesław Bąk i Zygmunt Szafrański.


Jeden mecz pozostał także do rozegrania w kolejnym turnieju z cyklu Single na Orle w Warszawie. Spotkają się w nim Piotr Gembarowski i Patryk Gryziak.

 

Idą ferie
W województwie wielkopolskim ferie dopiero za półtora tygodnia, ale poznańska młodzież już wie, że całkiem przyjemnie będzie mogła je spędzić grając w tenisa. W Parku Tenisowym Olimpia szukano Młodych Mistrzów Kortu. Dopóki nie zostaną znalezieni kolejni, z najwyżej podniesioną głową mogą chodzić po szkole Emilia Petza i Paweł Pazdrowski.

 

Licencja na Madagaskar
10-12 lutego w Warszawie odbędzie się mecz Pucharu Davisa Polska – Madagaskar. Dla posiadaczy zlotych licencji atp wstęp wolny, ale po wejsciówki należy zgłosić się mailowo: biuro@atp.org.pl.
 

Lektura obowiązkowa


W aktualnym „Tenisklubie”:
Dyscyplina w genach – Janusz i Łukasz Kubotowie. Czym zajmowałby się Łukasz Kubot, gdyby nie był tenisistą? – Cokolwiek by to było, robiłbym to na sto procent – zapewnia i nie sposób mu nie wierzyć. Najprawdopodobniej byłby piłkarzem. Jednak na pewno nie pierwszoligowego Zawiszy Bydgoszcz, którego trenerem jest... Janusz Kubot.
Sezon skvitovany – finał Pucharu Federacji
O synu, który przerósł ojca – Oleksandr Dołgopołow
Tenis albo śmierć – raport „Tenisklubu”
Piknik pod dymiącym wulkanem – WTA Championships
Jedyny taki – Barclays ATP World Tour Finals
Najtrudniejsza część sezonu – Agnieszka Radwańska



Komentarze (0) dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeżeli nie masz konta użytkownika - zapraszamy do rejestracji.