A A A A
15.12.2011 12:26
Radwańska pół żartem... - newsletter nr 49

… a amatorzy całkiem serio. Nie co tydzień tenisowy amator może „załapać się” do telewizji. I to publicznej! W zeszły weekend taką szansę mieli uczestnicy AWF Open w Krakowie, ale – trzeba przyznać – musieli mieć przy tym furę szczęścia, czyli znaleźć się we właściwym czasie we właściwym miejscu.


Właściwe miejsce wskazać łatwo – to trybuny głównej hali gier AWF. Właściwym czasem rządził natomiast przypadek. Trudno przecież przewidzieć, kiedy kamerzysta przesunie obiektyw z kortu, na którym Agnieszka i Urszula Radwańskie grały na galowo z tatą i dziadkiem, na sektor zarezerwowany dla amatorów uczestniczących w turnieju rozgrywanym dosłownie po sąsiedzku. A nie można było czekać na kamerę w nieskończoność, bo przecież trzeba było także grać.


Trudno się dziwić, że kto tylko skończył swój mecz, biegł do hali obok, aby na własne oczy zobaczyć ósmą tenisistkę świata. Wejściówki wydzielone dla amatorów (i wliczone w cenę wpisowego) szybko się wyczerpały, więc organizatorzy wręczyli sprawdzającym bilety listę wszystkich uprawnionych do wstępu.


Porządek rankingowy w rodzinie Radwańskich z grubsza znamy, poza tym Agnieszka i Urszula nie rywalizowały całkiem serio, więc spokojnie możemy już się zająć poważną grą o punkty. W kategorii kobiet zwyciężyła nierozstawiona Anna Kawa, mama Katarzyny, 481. zawodniczki na liście WTA. Dwa mecze wygrała stosunkowo łatwo, a dwa dopiero po super tiebreakach. Ale nie ma co się dziwić, że najbardziej zacięty opór stawiały jej faworytki – Katarzyna Bieniec (nr 1) w ćwierćfinale i Agnieszka Lucińska-Kozłowska (nr 2) w pojedynku o tytuł halowej mistrzyni Małopolski.


Michał Sadzik miał nawet pięciu rywali, ale żadnemu nie poświęcił więcej niż dwa sety. W finale kategorii open pokonał Jacka Rejczaka (nr 6) 6:2, 6:4. Także w kat. +45 najlepszy okazał się zawodnik bez numeru przy nazwisku, czyli Wojciech Wojciechowski. Wprawdzie w półfinale przegrał pierwszego seta ze Zbigniewem Górszczakiem, ale po tej partii rywal musiał skreczować. Panowie po „60” rywalizowali systemem grupowym, a najlepszy okazał się Maciej Wicher.

 

Dwa gemy od ideału
Stałych bywalców doczekał się turniej w Częstochowie. W kolejnym turnieju firmowanym przez Heada „rządzili” faworyci. Najwyżej rozstawiony Maciej Nowak po drodze do finału nie uronił nawet gema, zaś Maciej Bańdo (nr 2) stracił ich pięć, ale cztery z pierwszej rundy przeciwko Michałowi Kutkowi można zwalić częściowo na niedostateczną rozgrzewkę. W finale żadnych tłumaczeń już nie było – Nowak zwyciężył 6:1, 6:1.

 

Porażki, które nie szkodzą
System grupowy ma zwolenników i przeciwników. Cezary Giziński po ostatnim turnieju o Grand Prix Szkoły Tenisa Net raczej nie będzie się skarżył. W pierwszej fazie zawodów przegrał z Michałem Woźniakiem 6:9, ale później poradził sobie znakomicie. Zwycięzca grupy B odpadł w półfinale po porażce 8:9 z Tungiem Nguyenem, zaś ten, który awansował z drugiego miejsca, w finale pokonał tego samego rywala 6:4.

 

Pół finału
W podobny sposób rozegrano kolejne zawody z cyklu Jak Cudnie Gra Południe. Różnica jest tylko taka, że Robert Laskowski wygrywał od początku do końca. Koniec był nawet przedwczesny, ponieważ Rafał Sitarz skreczował w finale przy stanie 1:4.

 

Powód do satysfakcji
Sześć pań, które spędziły pół niedzieli na kortach Warszawianki, wszystko załatwiły systemem ligowym bez żadnych dogrywek systemem pucharowym. Żadna z nich nie powie o sobie, że pozostała niepokonana, ale Monika Rajska może przynajmniej pochwalić się, że w tym turnieju zajęła pierwsze miejsce. Ponieważ w przypadku identycznego bilansu zwycięstw i porażek liczyła się liczba wygranych gemów, to nie zaszkodziło jej nawet 4:6 z drugą Agnieszką Liepelt.

 

Chyba pierwszy…
To chyba pierwszy taki przypadek w już prawie czteroletniej historii programu atp, że w turnieju nie było żadnego gracza miejscowego. A tak zdarzyło się w Grand Prix Ostródy. W finale Lesław Markowicz z Olsztyna pokonał 6:4, 7:6(0) Marka Wawrzyniaka z Morąga.

 

Dla członków atp „Tenisklub” o 40 złotych taniej!
Za 10 numerów „Tenisklubu” w 2011 roku w kiosku trzeba zapłacić 120 złotych. W prenumeracie jest taniej – tylko 100. Natomiast członkowie atp zapłacą jedynie 80 zł, w co wliczone są nawet koszty przesyłki. Informacje – redakcja@tenisklub.pl.

 

Lektura obowiązkowa
W aktualnym „Tenisklubie”:

 

 

Supermasters wieńczy sezon – finał w Bytomiu. Sezon tenisowy dla 12-, 13- i 14-latków tradycyjnie kończy turniej Supermasters PZT. W tym roku miejscem zmagań najlepszych polskich tenisistów młodego pokolenia – ośmiorga w każdej kategorii – były korty Górnika Bytom. Pogoda się spisała, organizatorzy również, więc zawodnicy mogli się skupić na osiągnięciu jak najlepszych wyników.
Liczy się styl – 90. urodziny red. Bohdana Tomaszewskiego
Zabawa polsko-ruska – akademickie mistrzostwa Europy
Fińska łaźnia – porażka w Pucharze Davisa
Droga cierniowa – raport „Tenisklubu”
Jak to jest być Marią Szarapową – powrót prawie na szczyt
Huragan Novak – US Open
Puchar Obojga Narodów – Puchar Bohdana Tomaszewskiego



Komentarze (0) dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeżeli nie masz konta użytkownika - zapraszamy do rejestracji.